Codziennik

Domy, drogi, staw, ziemianka, studnia, altana itd. itp...

Moderator: Hipka

Codziennik

Postprzez Hipka » 24 Kwi 2013, 18:50

No, wróciłam do domu i rąk i nóg nie czuję. Zbudowaliśmy jeszcze jeden wał oraz taki portyk dla roślin pnących - 4 słupy w rzędzie, na górze belka. Z niej spuszczona siatka między 1a 2 słupem oraz między 3 a 4. Pośrodku przejście. Niby nic, a prawie 7 godzin roboty, grządki nie licząc. Poza tym Piotruś wymieniał spróchniałe słupy drewniane na metalowe tyczki (już nam brakuje sił, by co 2 lata wymieniać słupki) w konstrukcji podtrzymującej maliny. Odkąd uprawiamy ziemię metodą permakultury jest tak żyzna, że groch sześciotygodniowy rośnie u nas na 2 metry co najmniej (normalnie na metr), maliny podobnie a nawet więcej. Jeśli ktoś myśli, że wiosną w Rodowej Posiadłości to się tylko ptaszki i kwiatuszki podziwia, to się myli. Pracy jest sporo, nawet jeśli już nie kopie się ogródka. Zastałe po zimie mięśnie bolą i protestują. U nas wiosna wybucha nagle i wtedy na gwałt trzeba przygotować ziemię, robić wały permakulturowe, wywozić obornik, naprawiać szkody. Organizm sam z siebie przestawia się na inny rytm - zimą wstajemy późno, pomalutku budzimy się i robimy to, co jest do zrobienia, a wieczorami czuwamy dość długo, filozofując, czytając i dokształcając się. Wszystko jakby w półśnie i leniwie. Na wiosnę energia zaczyna nas rozpierać. Wiosenne zmęczenie? Kto zimą odpoczął, to go nie zna. Wystarczy kilka butelek soku z brzozy, trochę ziół w sałatce i człowiek aż kipi energią. Budzimy się o 6 rano i wiuuuuu do roboty, bo usiedzieć nie można. W południe dobry obiad i sjesta, a potem aż do nocy znowu robota. Wieczorem człowiek ledwie włóczy nogami, ale wystarczy prysznic i dobry sen w czystej pościeli, a rano jest jak nowo narodzony. Piękne jest życie, kiedy można żyć w zgodzie z rytmami natury! :mrgreen:
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez smile » 24 Kwi 2013, 20:44

a mogłabyś wrzucić foto tego "tunelu"???

Tak, własnie tak to jest - praca na ziemi daje turbodoładowanie.
Ale można o tym czytać, można to znać z teorii - jednak dopiero praktyka pokazuje jak jest naprawdę.

tak się składa, że trenuję wyczynowo, więc mam dużo siły, ale... dwa lata temu wyczynowa praca na ziemi mnie zaskoczyła ;)
Niby nic - ot, tak sobie zejść z górki i wejść pod górkę 20 razy, podnieść bal, przenieść wiadro z wodą, przerzucić łopatą trochę ziemi, przewieźć taczki, zgrabić coś, skosić (ręcznie) - i... wow! To jest dopiero trening!
Po kilku miesiącach takiej pracy miałam wrażenie, że mogę iść w konkury z Pudzianowskim ;)

Ale to nic - ziemia daje niesamowitą energię! Po prostu MOC.
Zauważyłam to dwa lata temu - kiedy mało jadłam, bo po prostu nie byłam w stanie nic do ust włożyć - czułam się jakbym przed chwilą zjadła syty obiad. Słońce i ziemia (a dużo jej dotykam, w lecie działam boso) - dają taki power, że po prostu już niewiele trzeba dodawać energii poprzez jedzenie.

Dzisiaj po zimowej przerwie znowu czuję to samo - ponieważ dużo ziemi dzisiaj w rękach przesypałam, to dłonie mnie po prostu palą! Mam ogień w żyłach i mogłabym do 2 w nocy coś robić.
A jak chodziłam boso po ziemie - to moje stopy w nocy płonęły żywym ogniem i miałam wrażenie, że cała eksplodują od nadmiaru energii :)

Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba poczuć :)
Ziemia pulsuje, naprawdę.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Codziennik

Postprzez Pawikin » 25 Kwi 2013, 09:56

Ho,ho, sami hardcorowcy ( jakby moje dzieciaki powiedziały), zarówno nasza internetowa energiczna "babcia" Hipka ;) oraz Smile, którą roznosi energia, aż buzuje. I ziemię popieszczą, i jeszcze rzucą kilka słów na forum. I pewnie wszystko na czas zrobione, nie ma na potem.

Hipko, sok z brzozy już można czerpać? Za późno, za wcześnie? Jesteś z bliskich mi terenów, to i wiosna przyszła mniej więcej o tej samej porze? A jeszcze pytanie, nie zastanawiałaś się nad organizacją jakiś warsztatów np. zielarskich lub coś w tym stylu?
Pawikin
 
Posty: 22
Rejestracja: 28 Lut 2013, 15:05
Miejscowość: okolice polskiego bieguna zimna

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 26 Kwi 2013, 19:21

Ostatnia chwila! Trzeba pobierać sok przed rozwinięciem liści! A wcale tak nie ma, że wszystko zapięte na ostatni guzik, zawsze coś jest do tyłu, no, ale też coś do przodu. :mrgreen:
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 27 Kwi 2013, 13:07

Wczoraj i przedwoczoraj nie było mnie w domu. Podróżowałam na południowe Podlasie w okolice Hajnówki odwiedzić naszą Iskierkę i jej rodzinkę. Pięknie tam. Niby ten sam region, a atmosfera nieco inna. Malutkie domki pokryte drewnianą koronką, zaśpiew w mowie ludzi, biedna, piaszczysta ziemia. Odmiana po naszym bagnie, hi hi hi. U Iskierki odbył się prawdziwy "zlot czarownic i czarowników", bo najpierw przyjechały z krótką wizyta Ewa i Ania z Kresowej Zagrody, które mieszkają prawie po sąsiedzku, a na drugi dzień wpadł Turul - Kowal szczęścia. Jestem pod wrażeniem ogromniej wiedzy tych ludzi. Ewa to znany astrolog, a jednocześnie "chłop małorolny". Podziwiam konsekwencję tych dwóch kobiet, żeby wyżywić się ze swego gospodarstwa. One to naprawdę osiągnęły! Oraz ich szacunek dla ziemi i jej rytmów - wiedzą, kiedy zaopatrzyć się w drewno na opał (poprzedniej zimy, a najpóźniej wczesną wiosną, tak, tak kochani), co i jak posiać, żeby latem mieć zboże i obfitość jarzyn i owoców i jak karmić tę piaszczystą ziemię, żeby zechciała rodzić. Nie wiem, jak spodoba się to niektórym marzycielom, ale żeby mieć plony, trzeba pracować. Są sposoby, żeby ta praca była łatwiejsza, zawsze jest przyjemna, bo na swoim, ale jednak... Łatwo filozofować, a następnie kupować żywność w pobliskim markecie. A spróbujcie tak nie kupować nic nie tylko latem, ale też zimą :mrgreen: Dla mnie to narazie nieosiągalne - warzyw mam dość, ale nie hoduję zbóż. Niektóre warzywa też kończą się wcześniej. Dlatego podziwiam ludzi, którzy dają radę.
Wiosna tam bardziej zaawansowana, niż u nas. Kiedy wyjeżdżałam, u nas było błoto i ziemia miejscami jeszcze zmarznięta. Wczoraj był dzień, kiedy w/g kalendarza biodynamicznego nie należy pracować w ogrodzie. Te dwa dni były jednak tak ciepłe, że dziś mogłam już siać. Pierre przygotował mi ziemię narzędziem, które Francuzi nazywają "croc", a którego nie widziałam nigdzie w Polsce, a szkoda. Dla nas jest ono uniwersalne. wyobraźcie sobie 4 zębne widły zagięte pod kątem prostym, bardzo solidne. Można tym spulchniac ziemię, równać ją, grabić, wyrywać i otrzepywać chwasty (te większe). Posiałam coś tak ok. 6 arów różnych warzyw w miejscu, gdzie w zeszłym roku były wały, które obecnie osiadły i zrównały się z poziomem gleby. Oraz obsiałam nowy wał. A to tylko ułamek wszystkich siewów. Acha, rano posadziłam masę roślin wodnych w naszych dwu stawach. Nieoceniona "Sadzawka" zrealizowała nasze zamówienie z nadmiarem! dostałam więcej roślin, niż zamawiałam! Niektóre są jadalne (kotewka orzech wodny), inne lecznicze (bobrek trójlistkowy), jeszcze inne pamiętam z dzieciństwa, a obecnie przwie zupełnie wyginęły, więc przywracam je naturze. Teraz jesteśmy po obiedzie i wykorzystuję mój czas sjesty, żeby o tym wszystkim napisać.
A jeszcze: dziś po raz pierwszy w tym roku chodziłam boso! Uwielbiam to!
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez Arjuna » 29 Kwi 2013, 10:41

Również podziwiam takie osoby. To jest niezwykle proste, ale już nie takie łatwe w realizacji. Wymaga to sporo pracy i wysiłku. Sama do tego dążę, zobaczymy kiedy uda się osiągnąć :) Ale ta praca i wysiłek są dla mnie przyjemne, a najbardziej myśli o szczęśliwym życiu podczas tej pracy, dostrzeganie jej sensu i pożyteczności. Cieszą mnie wasze wpisy i pozwalają łagodniej przejść trudniejsze chwile. Te chwile, których nie dało się przewidzieć tylko planując :)
Awatar użytkownika
Arjuna
 
Posty: 144
Rejestracja: 05 Mar 2012, 11:06
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Codziennik

Postprzez smile » 29 Kwi 2013, 11:13

hmmm... to nie zawsze jest takie kolorowe...
Najtrudniejsze jest wtedy, kiedy nie można się od razu przeprowadzić w to miejsce, tylko trzeba normalnie pracować, nawet na trzy etaty, żeby udźwignąć wszystko finansowo, a ziemia woła... czasem trzeba było wstać o 5 rano, jechać na ziemię zrobić coś ważnego, tam zjeść obiad pracując, potem po 17 wrócić do pracy i odbębnić do 2 w nocy... a potem znowu o 5 pobudka...
Sielanka - o tak, w książkach, albo jak ktoś ma wielkie szczęście i może zostawić za sobą różne obowiązki i zamieszkać na ziemi na dzień dobry - wtedy ma się to wszystko pod ręką i czujnym okiem i można poczuć, co to naprawdę jest życie w harmonii z naturą.

Tak depresyjnie dzisiaj trochę :)
Ale czasem każdy ma prawo do słabości.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Codziennik

Postprzez marekm » 29 Kwi 2013, 22:55

Ja już drugi dzień zaczynam pracę od pozamiatania chrabąszczy z balkonu :) Jakieś straszne ilości są w tym roku. Trzeba będzie pilnować drzewek aby nie zeżarły. Jak się zapali światło to zaraz popełniają zbiorowy nalot i rozbijają się o szyby. Skończą jako nawóz naturalny na grządkach.
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Codziennik

Postprzez smile » 30 Kwi 2013, 09:05

a ja ciągle przygotowuję grządki różne. Dopiero jeden warzywniak udało mi się zagospodarować, reszta czeka, aż się zrobią grządki. czemu to tak wolno idzie? ;)
Przydało by się 10 par rąk do pomocy....

Dzisiaj też mam nową dostawę słomy do karmienia gleby :) Cała przyczepa przyjedzie!
I nowe drzewka... i w ogóle, nie wiadomo na wiosnę do czego ręce wsadzić...

Też zauważyłam jakieś takie trójkątnawe chrabąszcze na drzewkach - dawniej ich tyle nie było. Ciekawe co to za gatunek i czy pozyteczny, czy szkodzi.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 30 Kwi 2013, 12:03

Widocznie rok chrabąszczowy jest, powtarza się to co kilka lat. Z tymi koleopterami to różnie jest - niektóre obżerają liście i dlatego nie są mile widziane (takie nieduże brązowe), inne żywią się pyłkiem i są nieszkodliwe (takie duże, czarne, połyskujące błękitem i zielenią z dodatkiem złota). Czasem ludzie biorą za chrząszcze nieszkodliwe żandarmy (czerwone w kropki i paski) - to pluskwiaki i żywią się tylko liśćmi i owocami lipy. Podobnie jest z ich larwami - w kompoście są nawet pożyteczne, bo go przerabiają, na grządkach mniej, bo podgryzają korzenie.
Kochana Smile, sama słoma na podniesione grządki nie wystarczy, bo nie daje wszystkich składników pokarmowych, jakie są roślinom potrzebne. Zawiera dużo związków węglowych, a mało azotu. Obornik zwierzęcy jest koniecznie potrzebny do równowagi, bo oprócz azotu zawiera wiele mikroelementów, bez których rośliny nie mogą się obejść. Latem można zastąpić obornik zieloną trawą i skoszonymi pokrzywami (bogate w azot i żelazo) oraz liśćmi żywokostu (bogate w potas), natomiast słoma w początkowej fazie rozkładu pobiera intensywnie azot z otoczenia, warzywa posiane po prostu na słomie cierpią na niedobór tego pierwiastka. Jeśli nie masz możliwości nabycia gnoju, to możesz zrobić tak, jak ja na początku - zbierałam na łąkach krowie "placki", robiłam z nich gnojówkę i podlewałam nią obficie słomę. Można też nabyć trochę kurzeńca na kurzej fermie czy w kurniku znajomych i dodać go do słomy. Odchody ptaków są bardzo bogate w azot, bardziej, niż ssaków. Ostatnia deska ratunku to mocznik - nawóz chemiczny, ale o składzie identycznym z moczem ssaków. W niektórych odmianach rolnictwa ekologicznego dopuszczony do użytku.
Nasze grządki powinny wzorować się na procesach zachodzących naturalnie w lasach liściastych, gdzie suche szczątki organiczne mieszają się z odchodami zwierząt ( jeśli ktoś obserwował ptaki, to wie, ile może wydalić taki pierzuch, a do tego dochodzą trawożerne oraz drapieżniki, ich kości, resztki futra itp). Zwierzęta roztaczają nad nami opiekę od tysiącleci i są nam potrzebne. Nie można ich wyeliminować także z naszego ogrodu. Pierwszymi naszymi wspólmieszkańcami były więc kury (na jajka i na nawóz) oraz króliki miniaturki (do towarzystwa i na nawóz oraz czasem do sprzedania jako ulubieńcy). Kombinowalam tak, żeby nie zabijać. Niestety, okazało się, że kiedy kury wysiadują jajka, trzeba coś zrobić z nadmiarem kogucików, ale to już inna bajka.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez marekm » 30 Kwi 2013, 22:22

Faktycznie ,byłem podglądnąć jak rosną olchy i zobaczyłem prawie na każdym listku biesiadnika.Takie nieduże żuczki.Liście jak sitko. Pochorują nam w tym roku drzewa. Ten jednoczesny wysyp żarłoków to też chyba wynik tej opóźnionej wiosny
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Codziennik

Postprzez smile » 30 Kwi 2013, 22:31

Wiem Słońce, że słoma to za mało :)
Słomę przywiozłam, bo używam jej do ściółkowania. Na wzniesione grządki nakładam warstwę słomy, aby pod nią zachować wilgoć, i żeby nasionka miały ciepło i żeby mniej chwastów rosło.
Przykryłam tez boki całej pryzmy, aby cały ten kopiec utrzymywał wilgoć i nie wysychał tak.
Ściółkuję tez wszystkie drzewa owocowe, a nawet nie owocowe, również po to, aby trzymać wilgoć i żeby inne rośliny nie tłumiły drzew w początkowej fazie rozwoju.

moje grządki wzniesione nie robiłam ze słomy - wewnątrz jest drzewo - całe kłody, trochę mniejsze kawałki, patyki, gałęzie, jest tez mech i dużo liści. To warstwami przełożone ziemią.
Bardzo przydałby sie tam obornik, ale już nie wyrobiła z tym w tym roku, nie dam rady po prostu sama wszystkiego naraz zrobić.
Dlatego też kluczowym zadaniem będzie stałe nawożenie gnojówką z pokrzywy, aby dostarczyć azot.
Kupiłam też trochę suszonego nawozu kurzego i wymyśliłam, że może z niego tez będę taką gnojówkę robić i podlewać grządki.

Ja te grządki traktuję jako inwestycję na przyszłość - czyli zależy mi, aby za rok, dwa, trzy była tam bardziej urodzajna ziemia, z większą ilością próchnicy. to co posiałam w tym roku to eksperyment i jak nie wyrośnie za obficie, to po prostu zobaczę swoje błędy.

Słomę do grządki uzyję tylko w 2 miejscach - właśnie zaczęłam przygotowywać poletko pod ziemniaki z odrobiną bobu.
Zdjęłam warstwę darni, na klepisko połozyłam cienką warstwę gałązek i liści, na to warstwę slomy. Miałam to zasypać ziemią, posadzić ziemniaki i znowu nałożyć słomę, ale chyba się wysilę trochę bardziej i pojadę do sąsiada po obornik z gołębi :)
Jakoś go rozdrobnię (bo suchy i zbity) i dorzucę na słomę, a dopiero potem zasypię to ziemią.

Drugie miejsce - to moje poletka słomiane z tamtego roku. Zarosły już trochę roślinkami, ale wymyśliłam, że zasypię to nawozem gołębim, przykryję kartonami i na kartony słoma. W kartonach zrobię dziurki i posieję i posadzę co trzeba.

Mega eksperymentuję, bo moja gliniasta ziemia, na którą nie mogę jeździć często wymaga super pomysłu na grządki.
Czyli - rzadko podlewane, nie pielone, żyźniejsze niż glina dookoła.

W pierwszym roku tylko ściółkowałam, ale to było za mało, bardzo zarastało. Ale wilgoć trzymało pięknie.
W tym roku robię kilka różnych warzywniaków, aby znaleźć sposób na harmonijną uprawę :)

Dziękuję Hipko za cenne info od Ciebie :)

EDIT
Czy ktoś ma jakiś link do zdjęć żuków? nigdzie nie mogę znaleźć tego mojego trójkątnego
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 09 Maj 2013, 19:13

Barkowo - prowadziliśmy tam staż ogrodniczy. Bardzo pozytywne doświadczenie, dynamika grupy niesamowita i ludzie spragnieni wiadomości i konkretnej pracy. Mój mąż dwoił się i troił z właściwą sobie energią, żeby wszystko pokazać, nauczyć posługiwania się narzędziami bez szkody dla kręgosłupa, dopracować szczegóły. Ja robiłam za "poganiacza niewolników", czyli rozdzielałam zajęcia i tłumaczyłam, co, jak i dlaczego. Daj Boże każdemu takich pojętnych i chętnych uczniów! A jacy byli dumni, kiedy na trzeci dzień podziwiali niewielki, ale zgrabny warzywnik i pieczołowicie wysiewali pierwsze ziarna! Duma aż z nich biła. Kochani chłopcy ( w wieku od 20 do 60 lat)! :D Była też jedna rodzynka - Joasia, ale wyjechała wcześniej. Chłopacy cudowni, pracowici, ideowi, łagodni i inteligentni. Tylko skarżyli się, że żadna dziewczyna ich nie chce, bo żadna nie przyjeżdża. :lol: Poradziłam im, żeby zapewnili trochę lepsze warunki do zachowania higieny, choćby jakąś kabinkę osłoniętą z ciepłą wodą oraz sławojkę taką mniej przezroczystą, to i dziewczęta przyjadą. Bo warunki, trzeba przyznać, bardzo trudne. Noclegi w namiocie albo w rozwalającej się ruinie ujdą latem, ale niektórzy z nich chcą tam zimować! Mycie się pod studnią, zimną wodą czerpaną ręką z wiadra. Tym bardziej ich podziwiam. wracamy tam za 6 tygodni i obiecałam, że ich rozstrzelam z łuku (indiańscy przodkowie zobowiązują), jeśli ogródek będzie zarośnięty perzem, więc pewnie nie będzie. A inne staże bardzo ciekawe i naprawdę polecam! Skoro nawet mój Piotruś nie narzekał, to atmosfera naprawdę MUSI być super. :mrgreen:
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez Pawikin » 13 Maj 2013, 08:25

Hipko,
To co piszesz o Barkowie, napawa nadzieją, że są jeszcze użyteczni mężczyźni na ziemi. Czasami mam wrażenie, że jednak kobiety bardziej garną się do anastazjowych idei. A tu sami mężczyźni. :o
I co za wspaniała wiadomość o Twojej córce i Miłości, która radośnie do Was zawitała. A tak właśnie myślałam, czy zabrałaś ze sobą do Barkowa córkę. A tu bęc, ale w końcu mamy maj, najpiękniejszy miesiąc roku, czas siewów uczuciowych również.
Pawikin
 
Posty: 22
Rejestracja: 28 Lut 2013, 15:05
Miejscowość: okolice polskiego bieguna zimna

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 13 Maj 2013, 08:53

W nocy przeszła burza. Ziemia, cieplutka i wilgotna, czeka na ostatnie siewy. Ptaszory szaleją, wszystko zieleni się i rozkwita z szybkością dźwięku. A my nawet za bardzo nie możemy się tym cieszyć, bo w wilgotnych kałużach i na bagnach wyroiły się chmary krwiożerczych komarów. Wyjątkowo zjadliwych w tym roku. Jedna moja znajoma, również "bogata" w tych krwiopijców, wychodzi do ogrodu tylko w wianku z piołunu. ale tego ziółka u nas niem, poza jedną sadzonką posadzoną w skrzynce z ziołami kilka dni temu. Zrobiłam więc wiecheć z różnych ziół (melisa cytrynowa, wrotycz, mięta) i wpięłam we włosy. Odrobinę pomogło, ale tylko odrobinę. Kiedy rozgrzałam się, przygotowując grządkę pod fasolę tyczną, rzuciły się na mnie całym stadem :evil: , więc uciekłam do domu i skarżę się Wam. Olejek lawendowy też nie pomaga! Ich jest po prostu za dużo. Wręcz modlę się o wiatr, żeby przegnał te brzęczące chmury.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 20 Maj 2013, 08:25

Niestety, to jest rok na komary :( Maj jest u nas wyjątkowo mokry, burze przechodzą regularnie i uzupełniają kałuże i bajorka, a że jest ciepło, to komarom w to graj. Poza tym przepięknie - kwitną właśnie bzy i kaliny, pełno mniszka. Czas zaczynać pielenie, bo ja ściółkuję drobne warzywa dopiero kiedy je porządnie widać. Za to truskawki, dokładnie wyściółkowane lekko podgnojoną słomą i po wierzchu sianem, są wręcz okazowe i pokryte kwiatami. Trochę bałam się tej wilgoci i związanej z nią szarej pleśni, ale na razie nic nie widać. Pomidory, kapusty, rodzynki brazylijskie i inne są stopniowo ściólkowane cienką warstwą koszonej trawy. Dzielne pomidorki, mimo opóźnienia już zaczynają kwitnąć. Nadrobiliśmy opóźnienie, ale bieżące prace też są pilne, a tu nie sposób wytrzymać w ogrodzie nieruchomo. Stosujemy wszystko, o czym usłyszymy czy przeczytamy, że odstrasza komary - z jednakowo marnym rezultatem. Trudno, trzeba przywyknąć.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez marekm » 21 Maj 2013, 23:30

http://jejportal.pl/wiadomosc/skuteczni ... ie-komarow
Szczęściara ,wszystkie burze aż do dziś przez ostatnie prawie 3 tygodnie nas omijały.Już mam ręce długie jak szympans od noszenia dwóch 20l wiader z wodą i to pod górkę. A i dziś tak tylko pokropiło że zanim spadło na ziemię to już wyschło :evil: A ja mam łącznie ok 400szt młodych różnego rodzaju sadzonek w ziemi!!!
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Codziennik

Postprzez iskierka » 23 Maj 2013, 22:20

Hipeczko!!! tak się ucieszyłam widząc, że założyłaś ten wątek!! to fantastycznie móc poczytać, co u ciebie, po sąsiedzku, słychać.

w ogóle tyle tu pozytywnych wpisów, tyle pozytywnych ludzi i energii :))

wszelkiego dobra wam wszystkim kochani, Hipeczko ciebie ściskam serdecznie i zmykam spać :))
iskierka
 
Posty: 289
Rejestracja: 11 Lip 2010, 10:42

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 25 Maj 2013, 08:32

Dziękuję Wam wszystkim, szczególnie Tobie, Iskierko. :mrgreen: W tej chwili są u nas wolontariusze z Francji, młodziutka para studenciaków. Znają się świetnie na ptakach i dzielą się to wiedzą z nami. Poza tym przemiłe dzieciaki, tylko ciut niezaradne. Pogoda taka sobie, ale wszystko posuwa się do przodu. Wisienki syberyjskie, wielkości krzaków porzeczek, obsypane są zawiązkami owoców. Pietruszka nie wzeszła - wczoraj posiałam po raz drugi, z nowej paczki nasion. Jemy już własną sałatę (majową głowiastą z rozsady wyhodowanej na oknie i mieszankę na młode listki z siewu), rzodkiewki, szczypiorek i masę ziół. Pijemy kompot z rabarbaru. Nie było majowych przymrozków, więc jest sporo zawiązków owoców, które w poprzednich latach wymarzały - mirabelek, gruszek, moreli. Za wcześnie jeszcze, by mówić o urodzaju, ale nadzieja jest. Truskawki kwitną jak szalone i też już mają zawiązki owoców. W tym roku postanowiliśmy przykryć je agrowłókniną, to może zbiory będą większe. Bo w zeszłym roku 3/4 wyżarły nam ptaszory, czyli drozdy i szpaki. Postawiliśmy nawet stracha i błyszczące wiatraczki, ale ich to nie ruszało. :mrgreen:
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez smile » 25 Maj 2013, 10:26

a ja zostałam unieruchomiona w domu chorobą i nie mogę zrobić ostatnich siewów.....
:( :( :(
brakuje mi wyjazdu na ziemię, jej energii - zamknięta w klacie betonowej mam ochotę wyskoczyć przez okno ;)
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 25 Maj 2013, 20:02

Biedna Smile :( Pewnie jeszcze nadrobisz. Zresztą nie wiem, jak u ciebie, ale u nas dziś leje, więc i tak nici z siewów.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 28 Maj 2013, 10:27

Wczoraj wieczorem przeszła kolejna burza. Jak ja je lubię, te rozpętane żywioły! Lało też mocno, aż się bałam o młode siewki. Za to dziś piękna pododa, chłodno, więc wspaniale się pracuje. Tym bardziej, że wiatr zagonił wampiry do ich kryjówek. Okazało się, że bela słomy od sąsiada jest do kitu. Mokra, śmierdząca i pyląca, przerośnięta pleśnią i grzybem. Boję się jej używać do ściółkowania, żeby chorób nie sprowadzić na rośliny. Narazie, i to ostrożnie, uzywam jej na ściółkę u zwierzaków.
A tu ogród potrzebuje ściółki... zwłaszcza "nowy warzywnik" (który ma już swoje 10 lat, ale nazywany jest tak dla odróżnienia od "starego", który ma 16), gdzie szczera glina. Radzę sobie jak mogę, używając skoszonej trawy i resztek siana. Niestety, trawa koszona zawiera duże ilości kwiatów mniszka, które w ściółce dojrzewają i wydają nasiona. Oj, będę walczyć z młodymi mniszkami.... :evil: A walczyć trzeba, bo ta pożyteczna i piękna roślina prowadzi wojnę chemiczną z warzywami, wydzielając gazy, które wstrzymują ich wzrost. Może nieco mniej, niż perz, ale jednak...
Nie ściółkuję na razie grządek z delikatnymi siewkami, bo przekonałam się, że im to nie wychodzi na zdrowie. Może gdybym miała jeden rządek marchewki, to mogłaby delikatnie odgarniać ściółkę, ale przy takiej ilości różnych warzyw, jaką mam (bo mam ambicje samowystarczalności, także zimą), nie dałabym rady. Robię więc babciowym sposobem, motykując międzyrzędzia i wyściełając tylko ścieżki. Ale już kapustne, pomidory i ziemniaki potrzebują sporej ilości ściółki. Roślinki wydają się być zadowolone z takiego traktowania, rosną pięknie. Tylko pielenia sporo w rzędach, ale to lekka i przyjemna praca. Można ją robić klęcząc, albo nawet siedząc, o ile ziemia nie jest za mokra. Chwasty idą na kompost albo na ścieżki jako dodatkowa ściółka. Odkrywam przy tym rozmaite samosiejki - tu sałata, tam kwiaty, tu pomidor albo jeszcze co innego. Czasem pojawiają się rośliny, które posiałam lata temu, a ich nasiona przetrwały i teraz kiełkują. Lubię więc plewić ręcznie. Przyjemnie jest też patrzeć, jak urodzajna jest gleba w miejscach, gdzie były wały. Bo każdy wał po kilku latach osiada i robi się z niego żyzna grządka. Wtedy można ją utrzymać w tym stanie, dosypując ściółkę lub kompost, zakrywając na zimę liśćmi, słomą, sianem lub siejąc zielony nawóz. Kompost jednak zawsze się przydaje, dlatego warto mieć go w każdym ogrodzie.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Codziennik

Postprzez sky13 » 28 Maj 2013, 22:07

Hipko! Ratunkuuu!! Kiedy ja bede wiedziala chociaz troszke tego co Ty piszesz nam tu?????

KurczE! Fajnie tak uczyc sie...po trochu. Dzieki ze tu jestem!!!! :D
Awatar użytkownika
sky13
 
Posty: 45
Rejestracja: 11 Maj 2013, 07:27
Miejscowość: Kaszuby

Re: Codziennik

Postprzez sky13 » 28 Maj 2013, 22:13

Smile...Ja tez juz siedze w Gdansku, bylam u siebie na wsi tylko 1,5 dnia!

Cieple skarpetki, dobra herbatka malinowa i pod kocyk. bedzie dobrze! usciski i pozdrowionka. Lucy
Awatar użytkownika
sky13
 
Posty: 45
Rejestracja: 11 Maj 2013, 07:27
Miejscowość: Kaszuby

Re: Codziennik

Postprzez Hipka » 29 Maj 2013, 07:41

POMIDORY LUBIĄ MIEDŹ.
Obejrzałam dziś krzaczki pomidorów - rosną pięknie i już zaczynają kwitnąć. Nawet te późno wysiane. Nadszedł czas na Miedzian, który jest produktem dopuszczalnym w ekologii, a pomidorom bardzo potrzebnym. Nie tylko chroni przed szarą pleśnią, ale też dostarcza im potrzebnej miedzi. Pomidorki są na nią bardzo łakome. Objawy niedoboru miedzi to wygląd krzaków - jakby były przywiędłe, mimo podlewania i zdrowych korzeni. Można też tę miedź dostarczać inaczej. Kiedyś poradzono mi, żeby w nasadę łodyg wbijać kawałeczki miedzianego drutu. Raz tak zrobiłam i nie wiem, czy to był przypadek, czy nie, w każdym razie tego roku zaraza opanowała moją małą plantację. W końcu to przecież otwarta rana. Myślałam o zakopywaniu kawałków miedzi między krzaczkami, ale można sobie poranić ręce. Więc tak 1-2 razy w sezonie daję im miedzian kropelkami.
Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 838
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Następna

Wróć do Budowanie rodowej posiadłości

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

cron