Ekonomia w rodowej osadzie

Domy, drogi, staw, ziemianka, studnia, altana itd. itp...

Moderator: Hipka

Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez karabeus » 14 Gru 2011, 08:06

Witajcie

Chciałbym poruszyć temat ekonomicznej strony tej szczytnej idei, jaka są osady rodowe. Każde przedsięwzięcie ma rację bytu, jeśli bilans przychodów i rozchodów przynajmniej się zeruje. Pieniądze na zakup to jedna rzecz, do tematu chciałbym powrócić w innym poście, ale tutaj podyskutujmy nad funkcjonowaniem… no właśnie , czego.

Bo czy osada rodowa jest tym samym co gospodarstwo rodzinne? Przyjmijmy, że osada rodowa jest pewną przestrzenią, gdzie rodzina jedno czy wielopokoleniowa realizuje swoje cele związanie z rozwojem osobistym, gdzie budowana jest rodzina silna duchem, miłością ale również ekonomią. Niestety, w dzisiejszych czasach pieniądz jest bożkiem, czy tego chcemy czy nie, jest istotą naszego dobrego samopoczucia i bezpieczeństwa bytu rodziny. Oczywiście, temat pieniądza i jego formy w jakiej może funkcjonować w lokalnej społeczności, to następny temat do wymiany myśli, poglądów i nowych poszukiwań, właśnie oddolnych inicjatyw, ale to nie w tym miejscu.

Wróćmy do tego, że siedlisko rodowe jest gospodarstwem rolnym, gdzie produkowane jest żywność, ale również może być miejscem innej produkcji bądź świadczenia usług, czyli coś na wzór lokalu dla firmy. I tutaj pomysłów na biznes jest niezliczona ilość, warto by stworzyć taka listę, która może być inspiracja dla wielu.

Ja wrócę do ziemi, która w tym miejscu jest najistotniejsza. Wychodząc z założenia, że na jedną osobę w Polsce przypada ok. 0,5 ha pola, to hektarowe gospodarstwo jako podstawa rodowej osady powinna zapewnić byt 3-4 osobowej rodzinie. Oczywiście intensywność wykorzystania ziemi jest różna i zależy tak naprawdę od włożonej pracy i pewnego zainwestowania.

Zapewnienie bytu rodzinie to nie tylko dostarczenie żywności i mieszkania, ale wszystkich innych dóbr, zakupionych z zewnątrz, z rynku. Pojawia się wiec problem wymiany nadwyżek, jeśli te nadwyżki pojawiają się, co wymaga naprawdę ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, opartej na wiedzy i doświadczeniu. Wiedzą możemy się wymieniać, doświadczenie trzeba niestety zdobyć ale ochotę do pracy trzeba w sobie mieć.

Prowadzenie gospodarstwa, niezależnie czy będzie to gospodarstwo konwencjonalne, ekologiczne czy w jakiejkolwiek innej formie to współpraca z naturą, a jej cykl to cały rok. Należy pamiętać, że błędy popełnione przez lekarza idą do dołu, błędy popełnione przez rolnika wychodzą na wierzch. A przyroda jest nieubłagalna, nie zrobienie czegoś na czas, niweczy nasze wcześniejsze wysiłki. Ziemi się nie oszuka, wymaga orki, nawożenia, inwestycji w nasiona i pielęgnację a następnie zbioru płodów ich przetworzenia, przechowania i ewentualnej sprzedaży.

Ale jest to wdzięczny efekt, każdy człowiek potrzebuje jeść, uświadamiamy sobie że żywność powinna być czysta ekologicznie i najlepiej przebyć najkrótszą drogę z pola na stół. I to jest chyba najważniejsze w funkcjonowaniu osad rodowych, opartych o gospodarstwo rodzinne i produkcję żywności.
I jeszcze jedna myśl. Typowym modelem gospodarstwa ekologicznego jest uprawa roślin i chów zwierząt. Ziemia człowiek i zwierzęta stanowią pewną organiczną całość, gdzie istnieje pełny obieg energii i materii, a koszty funkcjonowania są najbardziej optymalne. Jest to najkorzystniejsze z punktu widzenia ekonomiki przedsięwzięcia, która niestety jest podstawą. Ja wiem, że wiele osób na tym forum jest przeciwna jedzeniu mięsa i zabijaniu zwierząt, ja tez. Ale realia są zupełnie inne. Spożywamy mięso i będziemy spożywać. Jest grupa zwierząt, która przetwarza produkty niejadalne, odpadowe na mleko, mięso i jaja. I to jest normalne. Taki układ tworzy pewną całość, zawsze był podstawą funkcjonowania gospodarstw i tego nie zmieniajmy.

Być może tym co napisałem narażę się wielu anastazjowcom, że może nie znam treści zawartych w książkach Megere, ale trudno. Wizja Anastazji jest piękna, nazbyt piękna jak na realia życia. Ale jest to pewien cel, który trzeba przełożyć na uwarunkowania wynikające z tradycji, kultury, mechanizmów funkcjonowania prawa, rynku i zasad współżycia społecznego. Jasne, że powinniśmy zmieniać ten świat na lepszy, ale jest to proces długi, na pokolenia. Nie zrobi tego garstka napalonych ideologów, jeśli nie pozyskamy szerokich kręgów społeczeństwa. Trzeba stworzyć dla ludzi pewna ofertę – dobrej i taniej żywności, możliwości wypoczynku a nawet chęci inwestowania swoich pieniędzy, zamiast w jakieś szemrane inwestycje , lokaty, fundusze emerytalne i inne.

Pokażmy, że jest alternatywa, że inny świat jest możliwy. Wiele się mówi, że dziś jest czas przebudzenia globalnej świadomości. Moim zdaniem podstawą tego przebudzenia powinien być stosunek do ziemi, rodziny i funkcjonowania rynku, jako miejsca wymiany dóbr, towarów i usług, opartej na nowych zasadach ekonomi i innej formy pieniądza.

Pozdrawiam wszystkich
Przeznaczeniem inteligentnego człowieka jest samotność. Tadeusz Konwicki
Awatar użytkownika
karabeus
 
Posty: 3
Rejestracja: 13 Lis 2011, 19:27
Miejscowość: Nowiny

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Marian » 14 Gru 2011, 18:26

karabeus
Pokażmy, że jest alternatywa, że inny świat jest możliwy. Wiele się mówi, że dziś jest czas przebudzenia globalnej świadomości. Moim zdaniem podstawą tego przebudzenia powinien być stosunek do ziemi, rodziny i funkcjonowania rynku, jako miejsca wymiany dóbr, towarów i usług, opartej na nowych zasadach ekonomi i innej formy pieniądza.


................mysle ze to jest najbardziej optymalne.
Stworzyc obraz,ktory mozna dotknac, zobaczyc,powachac,nacieszyc oko,a przy okazji czegos wiecej sie nauczyc.
Jednym slowem zmieniajac siebie tym samym zmieniasz innych.

Ja wiem, że wiele osób na tym forum jest przeciwna jedzeniu mięsa i zabijaniu zwierząt, ja tez. Ale realia są zupełnie inne. Spożywamy mięso i będziemy spożywać. Jest grupa zwierząt, która przetwarza produkty niejadalne, odpadowe na mleko, mięso i jaja. I to jest normalne. Taki układ tworzy pewną całość, zawsze był podstawą funkcjonowania gospodarstw i tego nie zmieniajmy.

Czy to jest normalne ze ludzie spozywaja mleko zwierzat,mieso ???
Jakie produkty niejadalne,odpadowe przetwarzają zwierzeta,tylko te ktore sam produkuje czlowiek biorobot do osiagniecia najwyzszych korzysci .
Przy tym nie zważa sie ze wyrzadzamy krzywde zwierzetom,nam,sobie oraz otaczajacej przyrodzie.
Czyste ego przemawia dzisiaj przez tego cywilizowanego czlowieka.
Czy ten uklad jest lub byl zawsze podstawa funkcjonowania gospodarki ???
Mowie stanowczo NIE ,to wszysko zostalo stworzone dla odciagniecia Nas od BOGA.
Podporzadkowanie Nas programowi do osiagniecia celu i stworzenia biorobota.
Marian
 
Posty: 768
Rejestracja: 13 Cze 2010, 20:27

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Anachoreta » 14 Gru 2011, 20:14

Ładnie napisałeś.
Jesteś ekonomistą?
Anachoreta
 
Posty: 278
Rejestracja: 10 Sie 2010, 09:03
Miejscowość: Warszawa
Rodowe Siedlisko/Wioska: Chętnie dołączę do powstającej grupy/osady

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Administrator » 29 Lut 2012, 23:50

(Marianie i Szymonie, mam nadzieję że nie weźmiecie mi za złe wycięcia waszej wymiany zdań, która nie miała nic wspólnego z tematem. Szymonie, na przyszłość - takie pytania zadawaj na prywatnych wiadomościach)


Bardzo fajnie że zaczęliście ten temat. Przytoczę cytat z autora wątku:
Wizja Anastazji jest piękna, nazbyt piękna jak na realia życia. Ale jest to pewien cel, który trzeba przełożyć na uwarunkowania wynikające z tradycji, kultury, mechanizmów funkcjonowania prawa, rynku i zasad współżycia społecznego. Jasne, że powinniśmy zmieniać ten świat na lepszy, ale jest to proces długi, na pokolenia. Nie zrobi tego garstka napalonych ideologów, jeśli nie pozyskamy szerokich kręgów społeczeństwa. Trzeba stworzyć dla ludzi pewna ofertę – dobrej i taniej żywności, możliwości wypoczynku a nawet chęci inwestowania swoich pieniędzy, zamiast w jakieś szemrane inwestycje , lokaty, fundusze emerytalne i inne.


Bardzo trzeźwa ocena. Faktycznie, nie zmieni świata garstka napalonych ideologów, zwłaszcza jeśli cały swój żar wypali w internetowych sporach i kłótniach ;) Jestem ciekaw dalszej dyskusji na ten temat, szczególnie nad jedną kwestią - jak zabezpieczyć swojej rodzinie byt w rodowej osadzie/siedlisku, tak by nie być uzależnionym od dopływu pieniędzy z pracy zarobkowej w mieście, emerytury czy innych zewnętrznych źródeł - przecież to są bardzo niepewne sprawy, o tym każdy wie, nawet w telewizorze o tym mówią :)

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Administrator
Administrator
 
Posty: 223
Rejestracja: 11 Cze 2010, 11:48

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Marian » 01 Mar 2012, 00:46

OK,przepraszam.
Marian
 
Posty: 768
Rejestracja: 13 Cze 2010, 20:27

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Indiragandi » 08 Gru 2012, 21:53

"jak zabezpieczyć swojej rodzinie byt w rodowej osadzie/siedlisku, tak by nie być uzależnionym od dopływu pieniędzy z pracy zarobkowej w mieście, emerytury czy innych zewnętrznych źródeł"

Myślę, że by zabezpieczyć byt sobie i swojej rodzinie w rodowej osadzie/siedlisku - należy się maksymalnie usamodzielnić i uniezależnić od cywilizacji.
Jak? Wrócić do korzeni. Wzorować się na naszych przodkach plus odkrywać nowe, przyjazne naturze i człowiekowi sposoby. Rozwijać się. Uczyć nowych lub zapomnianych, a użytecznych umiejętności i rzemiosł. Można też dopuścić współpracę z innymi przyjaznymi rodowymi osadami i siedliskami na zasadach wymiany i współpracy. Bardzo podoba mi się styl życia Amiszów Amerykańskich. Żyją nieskażeni w swojej prostocie obok mega zaawansowanej, stricte konsumpcyjnej cywilizacji. Amisze w Ameryce to czysta kpina ze współczesnego, wysoce konsumpcyjnego społeczeństwa nastawionego na branie.
Pokazują oni - że można we współczesnych czasach żyć skromnie, prosto i być szczęśliwym.
Indiragandi
 

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Indiragandi » 08 Gru 2012, 22:03

Administrator napisał(a):
[color=#FF0000]

nie zmieni świata garstka napalonych ideologów

Pozdrawiam


Ja myślę, że garstka napalonych ideologów może zmienić świat, o ile nie przestaną wierzyć w to co głoszą i odznaczają się charyzmą.
Myślę, że fanatyczni ideolodzy są w stanie wyznaczać trendy w społeczeństwie - o ile one są dobre, warto się nad nimi pochylić i sobie je przyswoić, aczkolwiek nie ślepo :) Jestem za tym, by adaptować na swoje własne potrzeby to co jest adaptowalne. Jestem daleka jednak od ślepego kopiowania mitycznych i utopijnych stylów życia, tym bardziej, jeśli wzór powstał jedynie na łamach książki, a nie w realu :))
Indiragandi
 

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez karabeus » 05 Lut 2013, 19:54

Zainspirowany przesłaniem syberyjskiej kobiety, Anastazji, przedstawiam swoje przemyślenia dotyczące przeniesienia na polski grunt idei Rodowych Posiadłości Ziemskich. Jej idea jest ze wszech miar słuszna, bo:

1. 1 ha ziemi, która jest własnością rodziny, jest kotwicą przynależności do fragmentu Wszechświata, to poczucie, że się naprawdę jest.
2. To źródło poszanowania tradycji minionych pokoleń, dziedzictwa kultury, poczucia więzi braterskich i społecznych, źródło patriotyzmu.
3. To miejsce pracy, która jest zawsze, niezależnie od polityki, kryzysów, zakłamanych mediów służących globalnym korporacjom.
4. To praca najważniejsza, podstawowa, bo daje chleb, zapewnia schronienie, ciepło, to rodzinne też.
5. To miejsce dla budowania rodziny, tej prawdziwej, zbudowanej przez mężczyznę i kobietę, rodziny wielopokoleniowej, gdzie starszyzna ma zasłużony kąt, strawę i szacunek.
6. Rodowa posiadłość to Boski Ogród, ta podstawowa rzecz dana przez Stwórcę protoplastom ludzkości, abyśmy o to dbali, uprawiali ten ogród, nawet nie dla siebie, ale dla Boga. Bo On nam pozwolił brać z tego ogrodu owoce.
Zdecydowałem się pisać, bo nie rozumiem tych jałowych dyskusji, czy Anastazja miała rację czy nie, i czy ten rodzinny ogród (Rodową Posiadłość) ma być urządzona tak jak Anastazja o tym mówi. To nie o to chodzi. Każde miejsce na tej ziemi jest inne, jak i inny jest każdy z nas. Ale są pewne prawa natury, odwieczne zasady funkcjonowania Ziemi i Kosmosu, a co najdziwniejsze – są to proste sprawy. Po nocy nastaje świt, po burzy następuje spokój, mija zima i przyroda budzi się do życia, życia, któro jest wyrazem miłości. My, boscy ogrodnicy, jesteśmy po to, by tego pilnować, doświadczać, czerpać z tego radość i to, co do egzystencji potrzebne.

Niczym nieuzasadniona pogoń za tym, by mieć więcej, burzy ten boski porządek. Błogosławieni ubodzy i cisi, oni ziemię posiądą – tak nauczał Jesus. Niech określenie ubogi nie kojarzy się z nędzą i biedotą jednych, bo taka sytuacja rozwija się dziś obok przepychu i zachłanności drugich. U bogi ma u Boga wszystko. Jezus mówił żeby brać przykład z ptaków, które to nie martwią się o jutro, bo Ojciec ma dla nich zasoby. Tym bardziej dla nas. Podobno, -źródeł nie przytoczę, ale w necie można znaleźć – gdyby wszystkim ludziom na świecie, dać dla rodziny i ha ziemi do uprawy, to sama Australia wyżywiłaby wszystkich. To chyba można przeliczyć.
Głód i bezrobocie nie mają prawa bytu, a idea Rodowych Posiadłości jest kierunkiem rozwiązania tych najważniejszych, a wciąż narastających problemów. Wielkoobszarowe gospodarstwa odbierają pracę którą zastępują technicznymi środkami: wprowadzając mechanizację, chemizację, GMO, czego skutkiem jest skażenie środowiska, degradacja gleb i produkcja coraz gorszej żywności. Koniunkturalizm w rolnictwie prowadzi do okresowej nadprodukcji jednych produktów i ich marnotrawstwa, a z drugiej strony windowania cen.

Maksymalizacja zysku w rolnictwie nigdy nie powinna mieć miejsca, bo prowadzi to do szybkiego wykorzystania najlepszych do uprawy gleb i ugorowania całych połaci gruntów, tzw marginalnych, które dzięki włożonej pracy mogą być w pełni wykorzystane do produkcji żywności i innych płodów. Ziemia i przyroda to nie zakład produkcyjny, to boski ogród, gdzie wszystkie elementy tej układanki muszą ze sobą współgrać. Nie można produkować tego, na co dziś jest na rynku cena, bo moda lub jakiś kaprys … Płody ziemi są funkcją gleby, klimatu, współpracy człowieka, zwierząt i Kosmosu. To nie człowiek musi żądać takich czy innych plonów od Ziemi, ale człowiek powinien spożywać to, co Ziemia urodzi. Inaczej staniemy się jej pasożytami.
Przeznaczeniem inteligentnego człowieka jest samotność. Tadeusz Konwicki
Awatar użytkownika
karabeus
 
Posty: 3
Rejestracja: 13 Lis 2011, 19:27
Miejscowość: Nowiny

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Tajka » 08 Lut 2013, 21:38

Popieram Cię w 100%, lepiej nie można by było tego ująć . ;)
Tajka
 
Posty: 59
Rejestracja: 01 Lut 2013, 11:10
Miejscowość: woj. lubelskie

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Hipka » 09 Lut 2013, 11:44

Bardzo mądry wpis, w pełni się zgadzam.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 844
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez surowa-zielen » 01 Gru 2015, 13:56

Temat dokładnie ostatnimi czasy przez nas omawiany. Muszę przyznać, że przez długi czas oszukiwałam się gardząc pieniędzmi. I prawdę powiedziawszy nie znalazłam jeszcze w sobie harmonii w materialnym aspekcie. Oczywiście, zgadzam się z przedmówcami - rodowe siedlisko, a tym bardziej osada jest rozwiązaniem wielu problemów można powiedzieć, że nawet o zasięgu globalnym. Jesteśmy jednak na etapie przejściowym. W naszych polskich realiach musimy wyłożyć na start. Jakieś pieniądze trzeba mieć, żeby się pobudować i umożliwić sobie egzystencję (dajmy na to skromną). Podróżując po osadach i siedliskach, nie poznałam prawdę powiedziawszy osoby, której udało się stworzyć swoje małe gniazdko bez niczego. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe (mam nadzieję, że dla naszych dzieci będzie jak najbardziej), wydaje mi się, że jednak dla większości z nas, uwzględniając realia w jakich żyjemy póki co jest to nieosiągalne. I staram się widzieć to pozytywnie - przecież zaczynamy, możemy swoją pracą i wysiłkiem zapoczątkować proces powrotu do raju.
Prawdę powiedziawszy mieliśmy ostatnio takie przemyślenie, że ideę Anastazji często podchwytują ludzie, którzy coś już mają, np ci którzy są już na emeryturach (często zagranicznych), mają mieszkania w mieście, które mogą wynająć lub pracują lub pracowali dobrze zarabiając itp., jakoś tak ludzi przed 30, takich gołych i wesołych (jak ja ;p) jest bardzo mało. Nawet Władymir Megre to przecież przedsiębiorca.
Tak jakby ziemia wymagała od nas na ten czas pomysłu, przedsiębiorczości, tak jakby prosiła nas o dofinansowanie. I wydaje mi się, że bez względu na to jakich środków by to nas nie kosztowało, jest tego warta.
Awatar użytkownika
surowa-zielen
 
Posty: 49
Rejestracja: 17 Lis 2013, 11:50

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez zycie » 16 Sty 2016, 08:59

Myślę iż takie gospodarstwo to proces który potrzebuje czasu.Na początek musimy mieć jakieś zaplecze finansowe wykupić ziemie i mieć środki na życie.Lecz gdy już nasze drzewa i różne uprawy dadzą pierwsze plony to będziemy mogli się wymieniać z innymi ludźmi podobnie żyjącymi.Naturalnie iż trzeba czasu aby do takich wymian mogło dochodzić.Pozytyw jest taki iż taki sposób działania zaszczepimy naszym następcą (synom i córką).Przecież są już takie miejsca bo sam z takich zakupów korzystając gdzie jadę i kupuję bezpośrednio od rolnika.Przecież świat bez pieniądza to już był.Ludzie wymieniali się tym co wyprodukowali.Myślę iż do tego wszystkiego brakuje nam odwagi aby zrobić pierwszy krok.Lecz po to jest forum i my wszyscy aby się wzajemnie wspierać i przejść do działania.Jednostce jest ciężko lecz w grupie jest łatwiej.Wystarcz że będziemy wspólnie tworzyć takie miejsca a inni poczują tę pozytywną energię i sami przyjdą.
zycie
 
Posty: 2
Rejestracja: 19 Cze 2014, 03:02
Rodowe Siedlisko/Wioska: Chętnie dołączę do powstającej grupy/osady

Re: Ekonomia w rodowej osadzie

Postprzez Itter » 14 Kwi 2018, 10:33

surowa-zielen napisał(a):Temat dokładnie ostatnimi czasy przez nas omawiany. Muszę przyznać, że przez długi czas oszukiwałam się gardząc pieniędzmi. I prawdę powiedziawszy nie znalazłam jeszcze w sobie harmonii w materialnym aspekcie. Oczywiście, zgadzam się z przedmówcami - rodowe siedlisko, a tym bardziej osada jest rozwiązaniem wielu problemów można powiedzieć, że nawet o zasięgu globalnym. Jesteśmy jednak na etapie przejściowym. W naszych polskich realiach musimy wyłożyć na start. Jakieś pieniądze trzeba mieć, żeby się pobudować i umożliwić sobie egzystencję (dajmy na to skromną). Podróżując po osadach i siedliskach, nie poznałam prawdę powiedziawszy osoby, której udało się stworzyć swoje małe gniazdko bez niczego. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe (mam nadzieję, że dla naszych dzieci będzie jak najbardziej), wydaje mi się, że jednak dla większości z nas, uwzględniając realia w jakich żyjemy póki co jest to nieosiągalne. I staram się widzieć to pozytywnie - przecież zaczynamy, możemy swoją pracą i wysiłkiem zapoczątkować proces powrotu do raju.
Prawdę powiedziawszy mieliśmy ostatnio takie przemyślenie, że ideę Anastazji często podchwytują ludzie, którzy coś już mają, np ci którzy są już na emeryturach (często zagranicznych), mają mieszkania w mieście, które mogą wynająć lub pracują lub pracowali dobrze zarabiając itp., jakoś tak ludzi przed 30, takich gołych i wesołych (jak ja ;p) jest bardzo mało. Nawet Władymir Megre to przecież przedsiębiorca.
Tak jakby ziemia wymagała od nas na ten czas pomysłu, przedsiębiorczości, tak jakby prosiła nas o dofinansowanie. I wydaje mi się, że bez względu na to jakich środków by to nas nie kosztowało, jest tego warta.


Niestety, bez pieniędzy nic się nie zrobi. Żeby choć trochę uwolnić się od współczesnego świata i materializmu, paradoksalnie potrzeba pieniędzy. Ziemia sama się nie kupi, nie wspominając już o materiałach, narzędziach i wielu innych rzeczach. Podatki też trzeba płacić. Nawet mając już swoją ziemię, wciąż potrzeba pieniędzy. Nie wszystko stworzymy sami.

Wszystkich których znam, mieli odłożone pieniądze lub dostali od rodziców w spadku ziemię i dom
Itter
 
Posty: 23
Rejestracja: 05 Paź 2011, 23:12
Miejscowość: Trójmiasto


Wróć do Budowanie rodowej posiadłości

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

cron